Powolnymi krokami zbliżała się do domu, raz po raz kopiąc kamyczki, które znalazły się na drodze. Po krótkiej chwili stanęła przed czterema schodkami, które dosłownie przeskoczyła na jednej nodze. Pchnęła uchylone już wcześniej przez Thomasa drzwi i weszła do środka. Jej oczom ukazał się najprawdziwszy raj. Marmurowe kolumny, piękna dębowa podłoga, lekko zakręcane ciemne schody, ogromny salon z widokiem na jeszcze większy ogród i las. Vivien nigdy nie widziała tak dużego telewizora i wyrafinowanego gustu mężczyzny singla. Uśmiechnęła się szeroko i ruszyła dalej oglądać dom. Zagłębiła się w korytarze, by po chwili znaleźć się w pięknej, jasnej kuchni. Zobaczyła Thoma, który przygotowywał dla nich lemoniadę. Odwrócił się z wielkim bananem na twarzy i puścił oczko do Viv. Ona także odwzajemniła szeroki uśmiech i usiadła przy barku na środku kuchni. Wzięła szklankę z piciem i od razu ją przechyliła.
- Jeszcze nigdy nie piłam tak przepysznej lemoniady - rzekła, wycierając twarz rękawkiem bluzki. Thom pogłaskał ją po jasnej głowie, czochrając przy okazji jej włosy.
- Chodź, pokaże ci twój pokój - to rzekłszy, ujął ją w pasie i przyciągnął do siebie. Wspięli się po schodach na górę i skręcili w prawo. Minęli czworo drzwi, jednak dopiero piąte okazały się być pokojem Vivien. Wujek kazał zamknąć jej oczy, a następnie wprowadził ją do środka. Ustawił w odpowiednim miejscu i powiedział, że może znów otworzyć oczy. Pierwszą reakcją Aniser był pisk. Nie był to jednak wrzask lub krzyk przerażenia, nie. Był to pisk kogoś tak uradowanego, że nie wie, jak inaczej wyrazić to, co czuje. Zielonooka skoczyła na Thomasa i pocałowała go w policzek, a on mocno przycisnął ją do siebie.
- Nie wiedziałem, czy ci się spodoba - rzekł po chwili, gdy Viv się uspokoiła. - Najwidoczniej trafiłem w twój gust.
- Mieszkałam w małym, kwadratowym pokoju z białymi ścianami i skrzypiącym łóżkiem. Była jeszcze szafka wyjedzona do połowy przez termity. Nigdy nie wyobrażałam sobie, że mogę zamieszkać w takim PIĘKNYM miejscu - pisnęła raz jeszcze, rzucając się na łóżko.
- Około 19:30 powinna być kolacja, więc proszę, zejdź na dół.
Vivien kiwnęła tylko głową i zanurzyła twarz w pachnącej kołdrze.
Pokój był naprawdę prześliczny. Ściany miały jasno-morski kolor, okna rozpościerały się na wschodniej części, łóżko było wysokie, a przy ścianie znajdowała się cudowna toaletka, taka, o której Vivien zawsze marzyła. Szafa schowana była w ścianie, a biurko przylegało do ściany i było tak długie, jak ona. Na środku pokoju był dywan, który lekko stawał się jaśniejszy, gdy tylko przejechało się kilka razy po nim ręką. Vivien usiadła na krańcu łóżka i ścisnęła mocniej dłonie. Jedynym zmartwieniem, jakie teraz miała w głowie to to, że to wszystko może okazać się tylko snem.
***
Vivien i Thomas siedzieli przy barku, zajadając się soczystym kurczakiem z frytkami. Viv miała do picia sok pomarańczowy, a Thom popijał danie lampką wytrawnego czerwonego wina.
- Pokój ci się podoba? - spytał, by przerwać męczącą go ciszę.
- Wszystko mi się tu podoba - odparła siostrzenica, oblizując tłuste palce. Wujek zaczął sprzątać, a blondynka siedziała na wysokim krześle, opierając łokcie na stole.
- Gdzie byłeś przez piętnaście lat? - rzuciła nagle, ni stąd, ni zowąd. Thom jednak nie odpowiedział od razu. Wciąż zajmował się sprzątaniem po kolacji; wkładaniem naczyń do zmywarki, wycieraniem blatu. Dopiero po chwili podszedł do Vivien i przycisnął jej twarz do swej klatki piersiowej. Zbliżył usta do jej ucha i wyszeptał.
- Na wszystko przyjdzie pora.
Przejechał dłonią po jej kręgosłupie i poszedł do swej sypialni, a ją przeszły tysiące ciarek. Wypuściła powietrze z płuc i poszła na górę, gasząc za sobą światło.
Była tak zmęczona, że postanowiła umyć się bardzo szybko. Weszła pod prysznic i w ciągu dziesięciu minut umyła włosy i ciało. Powoli przebierając nogami, przeszła z łazienki do pokoju i wyciągnęła z walizki piżamę. Już miała zamiar ją ubrać, gdy nagle instynkt, lub coś innego, kazało jej otworzyć szafę. Ku jej zdumieniu znajdowało się tam mnóstwo ubrań, między innymi piżama, którą potrzebowała właśnie w tej chwili. Ubrała jedwabne spodnie i bluzkę w kolorze ciemnej zieleni i weszła pod ciepłą kołdrę.
Zasypiała z głową pełną milionów pytań. Wiedziała, że na większość z nich nigdy nie pozna odpowiedzi, ale musiała chociaż spróbować. Jednak wujek nieskory był do tego, aby odpowiadać teraz na jakiekolwiek jej pytania. Oby odpowiedział na nie kiedy indziej, jak przyjdzie odpowiednia pora.
Jest świetne!Masz talent! Pisz dalej!
OdpowiedzUsuń